Bez kategorii

NAJBARDZIEJ SZKODLIWE PRZEKONANIA

 

W dzisiejszym artykule przedstawię jedne z najbardziej szkodliwych BŁĘDNYCH przekonań, skutecznie obniżających jakość życia osób, które w nie silnie wierzą. Jeżeli któreś z poniższych przekonań dotyczy w właśnie Ciebie – jak najszybciej zmień je na właściwe – tzn. takie, dzięki któremu zaczniesz wzrastać, zamiast nieświadomie podcinać sobie skrzydła.

 

O tym, jak istotną rolę w naszym życiu odgrywają programy / przekonania zapisane w naszej podświadomości pisałam już wiele razy, m.in. w w artykułach POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI oraz PROGRAMY – CZYM SĄ I JAK DZIAŁAJĄ?
Tymczasem w jednym zdaniu – to w co wierzysz na głębokim poziomie swojej podświadomości, niczym lustro projektujesz w swojej rzeczywistości. Na tym polega prawo przyciągania oraz kreacja rzeczywistości, którą 99% ludzi na Ziemi uprawia bezmyślnie (gdyż nie ma świadomości własnej mocy).
Wewnętrzne przekonania nabywamy na drodze rozwoju, najczęściej będąc dziećmi, gdy wszystko z otoczenia (opinie innych, a szczególnie rodziców) chłoniemy niczym gąbka. Z zestawem takich przekonań (niektóre są pozytywne, inne negatywne) idziemy dalej w świat. I budujemy swoje życie.
Sprawdźmy zatem, czy któreś z poniższych szkodliwych przekonań, nie dotyczy właśnie Ciebie.

 

1. NIE JESTEM DOŚĆ DOBRA / DOBRY

To przekonanie statystycznie częściej dotyczy kobiet, ale nie jest oczywiście regułą. Osoba wierząca, że nie jest „dość dobra” np. uważa że nie może założyć własnej działalności, gdyż sobie nie poradzi. Nie może poprosić o podwyżkę, bo na nią nie zasługuje. Wierzy natomiast, że zasługuje na minimum, które ma. Nie dopuszcza do siebie faktów, że może mieć lepszą pracę, partnera, czy osiągnąć sukces przez duże S. Jak jej gdzieś odmówią to ucieknie z płaczem – w żadnym razie nie zapyta drugi raz. Nie odważy się na nowe działanie – no bo po co? Przecież i tak nie ma sensu zaczynać.
To osoba, która przez całe życie czuje się gorsza od innych. Niewystarczająca.
Sądzi, że powinna postarać się bardziej i wypruć z siebie jeszcze więcej flaków, niż już wypruła. Mimo to i tak nie jest z siebie DO KOŃCA zadowolona.

Co można w życiu osiągnąć i na ile można być szczęśliwym, będąc przekonanym, że jest się istotą wybrakowaną, niedokończoną i nieudaną?
Podpowiem: daleko się nie zajdzie.
Jest to jedno z najbardziej ograniczających przekonań, a niestety w ten sposób postrzega siebie spora część naszego społeczeństwa, w tym głównie kobiet, które zbyt często pretendują do roli idealnej matki/żony/kochanki 😉 – siebie stawiając na ostatnim miejscu. I po co?

 

2. ŚWIAT JEST STRASZYM MIEJSCEM / NA ŚWIECIE DZIEJE SIĘ CORAZ GORZEJ

Czy zdajemy sobie sprawę z tego przekonania? Nie jest ono popularne, mało kto o tym mówi. Gdy włączymy wiadomości (Boże broń) lub stronę z informacjami, a do tego obejrzymy na yt programy pt: „JAK CHCĄ NAMI STEROWAĆ?” / „ZAGŁADA NADCHODZI – to już koniec” / „SERYJNI MORDERCY SĄ WŚRÓD NAS – DOWODY ZBRODNI” (wymyśliłam te tytuły 😉 , ale pewnie jest sporo podobnych) – to co możemy sądzić o dzisiejszym świecie? Same katastrofy, morderstwa, gwałty i narkomania, a na domiar złego kosmici atakują! Kiedyś tak nie było. Ludzie spokojnie pracowali w polu, byli bardziej szczęśliwi, humanitarni i ludzcy.

Jest to bzdura. Jedna wielka bzdura.
Z takim myśleniem aż strach wyjść na ulicę (gdyż przyciągamy to w co wierzymy!).
Prawda jest taka, że jeszcze nigdy świat nie był tak bezpiecznym miejscem, jak jest teraz. Ilość przestępstw jest nieporównywalnie mniejsza teraz, niż miało to miejsce np. 100 lat temu (szczególnie, że wiele spraw było wtedy niewykrywalnych), liczba zabezpieczeń ciągle wzrasta, do tego mamy dostęp do medycyny konwencjonalnej i niekonwencjonalnej, a przede wszystkim (w większości państw) – nieograniczony dostęp do wiedzy! 
Różnica polega na tym, że dawniej, kiedy działy się te wszystkie „straszne rzeczy” na świecie – nikt tego nie dokumentował, nikt o tym nie pisał, nie nagrywał filmów – świadomość była dużo mniejsza.

Wiara w teorie spiskowe, które generują tylko i wyłącznie lęk również powoduje wiarę w „chory świat”.
Tylko, że teorie pozostaną teoriami i wystarczy przestać się nimi karmić, a problem zniknie. Dosłownie.

Kiedyś nie było lepiej. Teraz jest lepiej. Świat nie jest zły. Jest takim, jakim widzą go nasze oczy. 
Im więcej ludzi na świecie poczuje się bezpiecznie – tym bezpieczniej będzie.
Z lęku należy po prostu zrezygnować.
Nie zasilać, nie karmić, nie dawać swojej uwagi.

 


3. PIENIĄDZE NIE SĄ NAJWAŻNIEJSZE / PIENIĄDZE SĄ ZŁE

O tym przekonaniu pisałam wielokrotnie. Dominuje często w środowiskach duchowych. Jest bardzo szkodliwe.
Żyjemy w świecie materii i pieniądze są nam potrzebne do życia. Do rozwijania pasji. Do opieki medycznej. Do wsparcia bliskich oraz pomocy innym – biedniejszym. Do zakupu lepszej jakości jedzenia i ubrań. I jak ktoś lubi – może kupować sobie samochody i ładne domy. Z basenem.
Bo dlaczego nie?
Nie ma sensu mówić, że pieniądze nie są najważniejsze. A ważniejsze są nogi czy ręce? Myślę, że jedno i drugie. Tak samo ważne jest zdrowie i pieniądze i rodzina i miłość i sens życia. Jeśli brakuje któregokolwiek z wymienionych – trudno być w pełni szczęśliwym.
Mówiąc „dla mnie pieniądze nie są najważniejsze” – również działamy z pozycji ego. Czujemy się lepsi. Od tych, dla których pieniądze są ważne.
Jednocześnie takie przekonanie odpycha od nas pieniądze. Czy gdybyś powiedział do znajomego „Nie jesteś dla mnie najważniejszy” – myślisz, że wasza relacja byłaby udana? Nie sądzę.
Ważną kwestią jest neutralność pieniędzy. One nie są ani złe ani dobre. Jeżeli trafią w ręce dobrej osoby – ta zrobi z nich dobry użytek, jeśli w ręce złej – zrobi z nich zły użytek. Wiara, że pieniądze są złe lub osoby mające pieniądze są na pewno złodziejami itp. – powoduje blokady finansowe i problemy z pieniędzmi. A jak zaznaczyłam na początku – pieniądze w naszym świecie są bardzo ważne i nie można być w pełni szczęśliwym żyjąc od 1 do 1.

⬇ ZMIEŃ SWOJE PRZEKONANIA - PRZYCIĄGNIJ PIENIĄDZE! ⬇

KURS ONLINE - CENA PROMOCYJNA

 
4. SUKCES PRZYCHODZI BEZ PORAŻEK / BOJĘ SIĘ PORAŻKI (WIĘC NAJLEPIEJ NIE ZROBIĘ NIC)

Jakże wielu ludzi wierzy w to, że ludziom sukcesu po prostu wszystko udało się od początku do końca – mieli szczęście, sprzyjające warunki i żadnych potknięć. Zazwyczaj oglądamy w mediach efekt końcowy – „sukces” – rzadko znamy historię od zaplecza, czas poświęcony na dojście do danego miejsca czy ilość porażek, jakie pojawiły się na drodze. 
Dla przykładu, ktoś patrzący na mnie dzisiaj i znający szczegóły mojego aktualnego życia mógłby odnieść wrażenie, że „ale mi się udało!”. Założyłam firmę, od razu miałam klientów, teraz fajnie zarabiam i prawie nic nie muszę robić – pracuję kiedy chcę, jeśli w ogóle. Ale mało kto myśli o tym, że zanim założyłam firmę i napisałam książkę, przez 10 lat zdobywałam wiedzę, którą się tutaj z Wami dzielę. Mało kto pamięta, że przez pierwsze pół roku działalności nie miałam ani jednego klienta i nie miałam za co zapłacić rachunków. Nikt nawet nie wie, z jakimi problemami zmagałam się 15 lat temu i raczej niewielu (poza mną) podejrzewałoby mnie wtedy o jakikolwiek sukces w życiu. A jednak.
Chodzi zatem o to, aby pamiętać, że sukces polega na wstawaniu po każdej porażce – a nie na braku porażek. Tylko tyle i aż tyle. Żaden sukces nie rodzi się z dnia na dzień, tylko jest sumą pracy i czasu, a porażki są czymś wręcz nieuniknionym. Kiedy nadchodzą, należy przeczekać, a potem wstać i po prostu działać dalej. Tak się tworzy sukces.
Jeżeli ktoś wierzy, że porażka oznacza koniec (kariery czy biznesu) to faktycznie nie będzie w stanie niczego (spektakularnego) osiągnąć.