PRAWO PRZYCIĄGANIA – WĄTPLIWOŚCI

 

Najbardziej denerwujemy się wtedy, gdy nasze działania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Jeśli bowiem nic nie robimy i nic nie osiągamy – wydaje się to „sprawiedliwe”. Kiedy jednak próbujemy na dziesięć różnych sposób i ciągle nic… zaczynamy nie tylko wątpić w skuteczność stosowanych metod, ale co gorsza – zaczynamy wątpić także w siebie. Zawsze powtarzam, że wszystko jest możliwe i znając zasady, jak działa energia można osiągnąć naprawdę dużo (a dokładniej mówiąc – wszystko), jeśli zatem coś nam nie wychodzi, trzeba znaleźć tego przyczynę, wyłapać błąd i próbować od nowa, aż do skutku.
Z tego powodu warto przyjrzeć się jednemu z najczęściej robionych przez nas błędów, którego skutkiem jest właśnie brak efektów (lub mizerne efekty), zarówno jeśli chodzi o realizację marzeń, jak i osiąganie takich celów, jak poprawa relacji czy zdrowia.

Poniżej podaję trzy konkretne przykłady dotyczące zdrowia, pieniędzy oraz relacji. Dlaczego osoby ujęte w przykładach pomimo świadomego stosowania prawa przyciągania, nie osiągnęły rezultatów?
Wybrałam te trzy sfery życia, ponieważ są to najczęstsze problemy z jakimi ludzie zmagają się w codziennym życiu i w jakich chcieliby wyraźnej poprawy.

 

1. ZDROWIE

Krystyna od kilku lat cierpi na chroniczny ból pleców oraz ma problemy z kolanami, przez co musiała zrezygnować z wielu aktywności, które kiedyś bardzo lubiła. Rower, joga i bieganie poszły w zapomnienie. To oczywiście przełożyło się na jej samopoczucie i obniżyło jakość życia.
W którymś momencie poznała prawo przyciągania i zaczęła wizualizować swoje zdrowie. Codziennie przed snem wyobrażała sobie, jak znowu jeździ na rowerze lub biega; starała się dobrze wczuć w ten stan, bo jak wyczytała – najważniejsze jest to, aby czuć się tak, jakby stało się już to, czego chcemy.
Działała w ten sposób przez miesiąc, niestety nic w jej życiu się nie zmieniło. Plecy dalej ją bolały, a stan kolan uniemożliwiał większość aktywności.
Była sfrustrowana i uznała, że prawo przyciągania nie działa.

Jej błąd polegał na tym, że nie zaprzestała mówić o tym, jak źle się czuje. Gdy tylko spotykała się z przyjaciółką, lub rozmawiała przez telefon z matką albo siostrą – zaczynała narzekać na swoje zdrowie. Gdy siostra pytała, czy ból pleców był dokuczliwy danego dnia – mówiła zgodnie z prawdą, że tak – czym wysyłała tylko informację energetyczną, potwierdzającą, że zaiste zdrowa nie jest.

Do tego dochodziły narzekania ze strony jej rodziny, gdyż zarówno właśnie matka jak i siostra, uwielbiały rozmawiać o chorobach! Swoich, cudzych oraz tych, o których przeczytały w książkach.
Temat chorób przewijał się w życiu Krystyny również z powodu męża, który był stomatologiem i bardzo często wspominał o dolegliwościach swoich pacjentów – nie tylko tych związanych z zębami.

Tym samym działania Krystyny były bezowocne, gdyż ENERGIA PODĄŻA ZA UWAGĄ. Uwaga Krystyny była nakierowana na choroby, a nie na zdrowie.
Kilkuminutowe wizualizacje były niczym w porównaniu z tym, ile energii i czasu poświęcała każdego dnia na potwierdzanie tego, że odczuwa ból i zajmowanie się chorobami innych osób.

Użalanie się nad sobą i opowiadanie o bolączkach jest bardzo kuszące – kiedy się „wygadamy”, czujemy zaopiekowani i w centrum uwagi – niestety energetycznie nie możemy wtedy zbyt wiele zdziałać i warto mieć tego świadomość.

„Ten, kto mówi najwięcej o chorobach, ciągle choruje. Ten, kto mówi o dobrobycie ma dobrobyt.”
ENERGIA PODĄŻA ZA UWAGĄ.

 
2. ZWIĄZKI I RELACJE

Justyna była właśnie na granicy drugiego rozwodu. Choć zastanawiała się czasem co z nią jest nie tak, skoro kolejne małżeństwo rozpada się po kilku zaledwie latach, wciąż o wszystko obwiniała partnera. Praktycznie codziennie zarzucała męża pretensjami o coś czego nie zrobił lub zrobił źle. I wcale nie chodziło o to, że nie miała racji – jej mąż był skąpy, nie miała w nim oparcia, do tego okazało się z czasem, że jest maminsynkiem, dla którego ważniejsza była matka niż żona. To wszystko powodowało ogromną frustrację Justyny i z każdym miesiącem patrzyła bardziej krytycznie na męża. Przestała go szanować i sama często myślała o tym, aby odejść. Jednak z powodu dzieci, wspólnego kredytu oraz faktu, że w głębi duszy kochała męża, gdyż poza widocznymi wadami, miał także szereg zalet, w których się zakochała – ciągle odwlekała decyzję o rozstaniu, szukając coraz to nowych metod na poprawę ich związku.
W końcu zaczęła stosować prawo przyciągania, w tym metodę polegającą na zmianie perspektywy – która to w końcu miała spowodować zmianę w rzeczywistości.
Jeżeli myślimy o kimś źle – to zgodnie z prawem przyciągania oraz tym, że „cokolwiek myślisz, zawsze masz rację” – osoba taka niejako musi zachowywać się zgodnie z tym, co o niej sądzimy. Zmiana nastawienia potrafi spowodować zmianę zachowania u danej osoby, o czym pisałam w swojej książce, w rozdziale pod tytułem „POKÓJ NIECH BĘDZIE Z TOBĄ, TY GŁUPIA SUKO” 😉

Justyna postanowiła spróbować jeszcze raz i bardzo starała się zmienić swoje nastawienie wobec męża. Pisała afirmacje i wyobrażała sobie w wolnych chwilach, że są razem znowu szczęśliwi. Podobnie jak w wyżej opisanych przypadkach – bez efektów.

Błędem Justyny było to, że reagowała na niechcianą rzeczywistość. To znaczy – co z tego, że afirmowała i wyobrażała sobie męża, który ją nie denerwuje, skoro wystarczyły drobne sytuacje, aby wywołać w niej gniew i kolejną falę pretensji! Dawała zatem uwagę temu czego NIE CHCIAŁA w swoim doświadczeniu, zamiast zasilać wizję, w której jej małżeństwo było udane. 

Ciekawą historię przeczytałam kiedyś w książce „MOC POZYTYWNEGO MYŚLENIA” N. V. Peale, o kobiecie, którą zdradzał mąż. Ona jednak bardzo go kochała i była w stanie wybaczyć mu zdradę. Posłuchała porady osoby znającej prawo przyciągania i zaczęła ignorować fakt, że mąż co któryś dzień nocuje u kochanki. Była dla niego miła i nie robiła mu wyrzutów. W swoich działaniach była wytrwała i nie oceniała zachowania męża. Byli nawet umówieni na 30 dni, po których to podejmą decyzję o rozwodzie. Jej działanie spowodowało, że mąż z czasem zaczął częściej nocować w domu, a po owych 30 dniach nawet nie pamiętał, że mieli podjąć decyzję o rozstaniu. 

Uważam, że to ostatnie może zrobić tylko taka osoba, która będzie w stanie nie wypominać później takiej zdrady 😉 ale historia ta dla kontrastu pokazuje, dlaczego Justyna nie miała efektów swoich działań. Kobieta z powyższej historii nie zwracała uwagi na niechcianą rzeczywistość, nie zasilała jej swoją energią – zamiast tego zasilała wizję, w której jest z mężem ponownie szczęśliwa. Dlatego uzyskała upragniony efekt. 

PRAKTYCZNY KURS ONLINE

 
3. PIENIĄDZE

Moja znajoma pracuje obecnie nad uzyskaniem niezależności finansowej.
Nie miała ona co prawda nigdy problemów finansowych, natomiast jej zarobki są cały czas na niskim poziomie i chciałaby zarabiać znacznie więcej. Szczególnie, że pracuje ciężko, jest narażona na ciągły stres i praktycznie nie ma czasu dla siebie. Obserwując mnie i kilka innych osób z naszego otoczenia, zauważyła, że można pracować 4 razy mniej i zarabiać 4 razy więcej – uznała, że też by tak chciała.
Okazało się, że z domu rodzinnego wyniosła masę błędnych i niekorzystnych przekonań odnośnie pieniędzy i ich zarabiania oraz ludzi bogatych (jej rodzice przez całe życie pracowali w kopalni – zakorzenili więc w niej przekonanie o tym, że praca aby przynosiła dochody MUSI być ciężka). Od dziecka była uczona oszczędności, aż stało się to częścią jej samej. Żyła w energii braku, choć tak naprawdę miała pieniądze. 

Powoli zaczęła zmieniać swoje przekonania i zachowanie. Zrozumiała, że jeśli chce mieć więcej pieniędzy musi CZUĆ SIĘ, jakby faktycznie je już miała. Przestała zatem odmawiać sobie przyjemności, oszczędzać na każdym kroku i kupować tylko najtańsze produkty. Wiedziała, że osoba która MA PIENIĄDZE, osoba ciesząca się wolnością finansową nie zachowuje się w ten sposób.

Jej przemiana trwała kilka miesięcy, jednak pomimo nowej postawy, nie przyciągnęła ani lepszej pracy ani dodatkowych pieniędzy.
Jej błędem było to, że nie utrzymywała ciągłości takiego zachowania, ciągłości nowej wibracji.
I tak dla przykładu:
kiedy dotarła późnym wieczorem do Warszawy, gdzie miała odbyć rozmowę w sprawie nowej pracy, jej dawna wersja pojechałaby do wyznaczonego miejsca tramwajem, w celu oszczędności. Tym razem jednak wzięła taksówkę, bo pamiętała, że jest w energii obfitości i stać ją na to.
Działa tak przez dwa dni pobytu w stolicy, jednak ostatniego dnia zrobiła dwa błędy: nie kupiła sobie kawy na którą miała ochotę (gdyż wydała już tyle, że kolejne 15 zł powodowało u niej dyskomfort) oraz na dworzec jechała ponad godzinę autobusem, gdyż jak mi później powiedziała – pomyślała, że dość już wydała na taksówki przez te dwa dni i nie chciała TRACIĆ kolejnych pieniędzy.

Problem polegał na tym, że znowu była w energii braku i nawet jeśli udawało jej się stopniowo zmieniać swoje zachowanie, nie osiągała rezultatów, gdyż wciąż wiele jej zachowań wychodzi z poziomu braku, a nie obfitości. Działało to na zasadzie autosabotażu, tak samo jak w dwóch powyższych przykładach.

USUŃ BLOKADY FINANSOWE - KURS ONLINE

 

Przyszło mi do głowy bardzo fajne porównanie na jakiej zasadzie działa omawiany dziś błąd.

Gdy próbujemy zrzucić zbędne kilogramy i jesteśmy na diecie od rana do 22 – czyli stosujemy się do wszystkich wskazówek, jemy tylko to co przepisał dietetyk, pijemy dużo wody i robimy zapisane ćwiczenia. Natomiast po 22 zamawiamy pizze, dwie puszki coli i zjadamy duże opakowanie lodów.
Czy działając w ten sposób, uzyskamy efekty i faktycznie schudniemy?
Oczywiście, że nie.

Nie ma zatem znaczenia, czy piszesz afirmacje, robisz wizualizację i wierzysz, że Twój cel został już osiągnięty – jeśli poza tymi czynnościami zasilasz energią to, co jest przeciwnością Twojego celu.
Milioner nie zachowuje się jak milioner od 8 do 18, tylko przez cały czas.

Nie możesz więc afirmować bogactwa, po czym działać z pozycji braku i oczekiwać, że te afirmacje zadziałają.
Nie możesz wyzdrowieć, delektując się codziennymi rozmowami o chorobach i użalaniem się nad sobą.
I w końcu – nie uratujesz małżeństwa, jeśli będziesz reagować na rzeczywistość, której nie chcesz. Jeśli przez pół dnia będziesz afirmować „Mam wspaniałego partnera” ale przez pozostały czas wyzywać go w myślach od tępych idiotów, to „wygra” idiota – dlatego, że w tę wersję męża, jesteś w stanie łatwiej uwierzyć, a materializuje się to, w co wierzymy na głębokim poziomie.

POBIERZ BEZPŁATNY EBOOK