Widząc wykres Human Design widzisz 9 centr energetycznych.
Mogą być one zdefiniowane (zamalowane) lub niezdefiniowane, czyli puste. Ten system pokazuje, jaki był układ planet zarówno w momencie Twoich narodzin, jak i około 88 dni przed nimi (gdy kształtowała się Twoja podświadomość).
W tym artykule opowiadam o sobie, ponieważ w ten sposób mogę powiedzieć najwięcej – po prostu z autopsji.
Chcę Ci między innymi pokazać, jak Twoje mocne strony mogą działać przeciwko Tobie, bo jestem doskonałym tego przykładem. Co może się wydarzyć, gdy działasz przeciwko swojej naturze lub po prostu bez wiedzy na jej temat.
Mam dość unikalną „budowę energetyczną”, ponieważ posiadam wszystkie cztery motory / silniki aktywne.
Taki zestaw posiada około 1-3% populacji.
To jest potężny zasób.
Podobne „wyposażenie” mają m.in. Angelina Jolie i Albert Einstein.
Brzmi świetnie, prawda?
Tymczasem… praktycznie przez całe życie działało to na moją niekorzyść!
4 z tych wspomnianych 9 centr energetycznych to są tzw. motory – silniki.
To taki rodzaj centr, które dają realne paliwo do działania.
Kiedy budzę się rano, mam do dyspozycji od nowa pełną energię.
To jest energia stała i nie potrzebuję innych ludzi do tego, by mieć siłę do życia, działania i realizowania swoich celów. Mój silnik działa niezależnie od otoczenia.
To inni potrzebują mnie. Osoby, które mają te centra puste, dosłownie „podpinają się” pod moją energię. Moja stała obecność staje się dla nich źródłem mocy, której sami naturalnie nie mają.
Przekładając to na język obrazu – gdyby wszyscy ludzie byli wampirami – to moja energia byłaby najlepszym dostępnym kąskiem.
Byłabym doskonałą… ofiarą.
Dlaczego?
To proste.
Zawsze osoba, która ma najwięcej (energii, pieniędzy, możliwości, etc.) staje się celem.
Jak nie stać się celem?
Trzeba wiedzieć, jak zarządzać tym co się ma.
Ja akurat nie wiedziałam, więc wielokrotnie takim „kąskiem” byłam.
Nie zawsze chodziło o związek, czasami były to przyjaźnie / bliskie znajomości, współlokatorzy, a czasami rodzina.
I jak to wyglądało w praktyce?
Gdy przez dłuższy czas nie byłam w żadnym związku lub byłam w związku z osobą, która miała własne motory – kwitłam.
Czy to artystycznie (wiem, że z tej strony mnie tu nie znacie, ale sztuka to jedno z moich zainteresowań) czy biznesowo. Podejmowałam trafne decyzje, robiłam świetne projekty, miałam „szczęście” do ludzi i sytuacji.
A także wiele planów i pomysłów (np. napisanie drugiej książki, która leży nieskończona „w szufladzie”).
No i co działo się potem?
Potem moja energia gasła.
Bo pojawiały się w moim życiu osoby, z którymi absolutnie nie byłam kompatybilna energetycznie.
A ponieważ mam profil 1/3, który wymusza popełnianie błędów… (tak… ucieszyłam się niezmiernie, gdy się o tym dowiedziałam 😉 ) – to takich błędów mam na koncie całkiem sporo. Przy profilu 1/3 mamy do czynienia z człowiekiem, który za pomocą głębokiej analizy i zbieraniu wszystkich możliwych danych oraz popełnieniu wszystkich możliwych błędów dochodzi do mistrzostwa.
To także absolutny, podręcznikowy archetyp detektywa. W świecie Human Design nikt nie ma lepszego naturalnego radaru na wykrywanie nieprawidłowości, kłamstw czy wad konstrukcyjnych niż Profil 1/3.
To mocno pokrywa się z moją osobowością, a przy okazji fantastycznie pomaga mi w moich „śledztwach energetycznych” dla Was.
Jak inaczej można to jeszcze opisać? To taka osoba, której jeśli powiesz: „Widziałam wczoraj na imprezie cudownego chłopaka, ale nie mam pojęcia jak go znaleźć – miał na imię Kamil, albo Robert” – weźmie laptopa i za 30 minut poda Ci pełny raport o Kamilu, łącznie z adresem i numerem telefonu 😉
I teraz popatrz co daje taka wiedza – jeśli masz profil 1/3 i przez większość życia popełniałeś „błędy”, możesz mieć takie poczucie „Coś jest ze mną nie tak… ewidentnie sobie nie radzę”. Mało tego – inni ludzie mogą również tak Cię postrzegać, bo pozornie trochę tak to wygląda… Tymczasem to jest dokładnie Twoja ścieżka i „styl działania”, który ma dać Ci mistrzostwo.
W dodatku w Human Design nie mówimy o popełnianiu błędów.
Mówimy o udanym eksperymencie, który wykazał, że coś nie działa.
Widzisz różnicę? Thomas Edison (klasyczna Linia 3) powiedział, że nie poniósł porażki, tylko odkrył 10 000 sposobów, które nie działają.
Czasami ludzie zastanawiają się: dlaczego to tyle kosztuje?
A ile jest dla Ciebie warte zdjęcie z barków poczucia winy i uciszenia tego wewnętrznego krytyka, który całe życie mówił Ci, że jesteś porażką?
Tymczasem to tylko jeden punkt programu.
Kolejne wielkie odkrycie – mam puste centrum G.
To jest informacja na wagę złota!
Bo to może być złoto, ale z drugiej strony… to może być też katastrofa!
I jak było u mnie?
Oczywiście katastrofa.
Mając otwarte centrum G jesteś jak kameleon. Możesz być każdym.
(świetna opcja dla aktorów i pisarzy!)
Problem pojawia się wtedy, gdy trafisz w nieodpowiednie miejsce i na nieodpowiednich ludzi (np. takich, którzy NIE WIDZĄ w Tobie osoby, którą chcesz się stać).
Przyjmujesz wtedy tożsamość, która Ci szkodzi, która Cię stopuje lub ogranicza.
(jak to dokładnie działa, wyjaśniam podczas Audytów).
W każdym razie – to jest ta niebezpieczna strona pustego centrum G.
A jaka jest druga strona?
Mogę z łatwością wczuć się w rolę i tożsamość każdej osoby. Przejąć perspektywę milionera, artysty, geniusza, czy kogo tam dusza zapragnie.
Zauważ więc – nie samo centrum – zdefiniowane czy nie – jest tutaj zasobem, tylko informacja – co to oznacza i jak mam z tym funkcjonować. Jakie mam możliwości.
Co mam z tą wiedzą zrobić, by osiągać lepsze wyniki.
Nie chodzi przecież o to, aby unikać ludzi.
Wręcz przeciwnie.
Bo tam, gdzie nasze centra są puste – tam potrzebujemy wymieniać się energią z innymi ludźmi. I ta wymiana może być piękna, może być wzbogacająca, może być karmiąca obie strony.
Właśnie o to chodzi – by świadomie budować relacje z osobami energetycznie kompatybilnymi z nami lub (jeśli nie ma wyboru – bo czasami wydaje się nam, że go nie ma) – nauczyć się funkcjonować razem tak, aby żadna ze stron nie ucierpiała na tej znajomości.
I raz jeszcze podkreślę – w świecie Human Design puste pola nie oznaczają, że jesteś gorszy czy „wybrakowany” – napisałam o tym nawet ostatnio post na Facebooku, więc jeśli masz ochotę, zajrzyj tam.
Od pół roku robię dla Was „śledztwa energetyczne” w oparciu o Human Design.
Cały system znam nieco dłużej.
I ta wiedza zmieniła u mnie wszystko.
Przeanalizowałam wszystkie ważniejsze relacje z ostatnich 20 lat i odkryte zależności brutalnie pokrywały się z tym, co tutaj opisałam.
Od początku wiedziałam, że nie chcę robić zwykłych profili Human Design.
Bo one nie wyczerpują tematu.
Powiem Ci jakie masz bramki i kanały i co z tego? Co z tym zrobisz, jak to zmieni Twoje życie?
Ale jeśli powiem Ci, żebyś mocno rozważyła związek z tym konkretnym panem, ponieważ (nieświadomie) podepnie się pod Twoją energię, a Ty za dwa lata skończysz z pustym kontem i chorą tarczycą – to sądzę, że bardzo Ci pomogę.
Jeśli wskażę na Twoim wykresie wrażliwe punkty i powiem Ci, co masz zrobić, aby w wieku 45 lat nie skończyć z wypaleniem zawodowym i na skraju załamania – to wiem, że realnie Ci pomogę.
Jednym z najciekawszych elementów tego, czym się zajmuje są Audyty Rodzinne.
Rodzina to system naczyń połączonych – każdy wpływa na każdego. Pokażę Ci na przykład, dlaczego Twoje dziecko wpada w histerię tuż po powrocie ze szkoły i jak Twoje własne zdefiniowane centra nieświadomie potęgują jego stres. Zamiast kolejnej kłótni z partnerem o to, kto jest bardziej leniwy, zobaczysz czarno na białym, że to nie jest kwestia lenistwa czy braku motywacji. A ponieważ głęboko wierzę, że uzdrawianie swojego życia warto zacząć od domu, aktualnie przygotowałam specjalną promocję na Audyty Rodzinne – to najlepszy moment, żeby ułożyć Wasze puzzle na nowo (sprawdź tutaj).
Aby aktywować promocję, użyj kodu: RODZINA
I bardzo chcę, by to wybrzmiało – nie ma złych czy gorszych wykresów.
Tak jak w numerologii nie ma „złych” wibracji (każda ma wady i zalety).
Można mieć wszystkie cztery motory i mieć z tego tytułu mnóstwo problemów – tak jak ja miałam. Można mieć 0 motorów i mając wiedzę, jak tym zarządzać – osiągać absolutnie ponadprzeciętne rzeczy.
Wiedza to potęga – i w przypadku Human Design nie są to tylko ładnie brzmiące słowa.
Na koniec w ramach ciekawostki powiem Ci co jeszcze łączy mnie z Einsteinem.
Mamy ten sam Krzyż Inkarnacyjny, czyli tę samą misję główną.
Jest nią – w wolnym tłumaczeniu – „Zostawienie świata lepszym, niż go zastaliśmy”. I od wielu lat (nawet gdy o tym jeszcze nie wiedziałam) taka przyświeca mi właśnie idea 🙂