Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad dwie duchowe teorie zyskały niezwykłą popularność wśród osób zainteresowanych rozwojem osobistym i duchowym: Prawo Przyciągania i Prawo Założenia. Obie obiecują to samo – możliwość świadomego kreowania własnej rzeczywistości – ale różnią się podejściem, językiem i głębokością zrozumienia.
Dla wielu osób to właśnie film i książka „Sekret” stały się pierwszym spotkaniem z ideą, że to „myśli tworzą rzeczywistość”. Miliony ludzi na całym świecie zaczęły wizualizować marzenia, powtarzać afirmacje i utrzymywać „wysokie wibracje”, wierząc, że w ten sposób przyciągną do siebie sukces, pieniądze, miłość i zdrowie.
I choć ta koncepcja naprawdę działa – pod warunkiem, że jest dobrze zrozumiana – to z czasem zaczęto dostrzegać, że coś w niej… brakuje.
Właśnie wtedy coraz częściej zaczęto sięgać po nauki Neville’a Goddarda – mistyka, filozofa i duchowego nauczyciela XX wieku, który mówił o czymś znacznie głębszym: o Prawie Założenia. Goddard twierdził, że nie musimy niczego przyciągać – bo wszystko już istnieje. Wystarczy założyć, że coś jest prawdą, a świat zewnętrzny, jak wierne lustro, odbije to założenie.
W tym artykule przestawię 3 najważniejsze różnice między tymi dwoma prawami.
„Podobne przyciąga podobne” vs. „Zakładam, że już mam to, czego pragnę”
To najprostsze, ale zarazem najbardziej fundamentalne rozróżnienie między tymi dwoma prawami.
Prawo Przyciągania opiera się na idei, że podobne przyciąga podobne. Jeśli wysyłasz w świat energię radości, wdzięczności i obfitości – takie same lub podobne wibracje wrócą do Ciebie. Twoje myśli i emocje tworzą swoisty magnes, który przyciąga do Ciebie sytuacje, ludzi i wydarzenia o podobnej energii.
Z kolei Prawo Założenia mówi: „To, co zakładasz jako prawdę, staje się twoim doświadczeniem.” Nie musisz niczego przyciągać, wystarczy, że uznasz coś za już istniejące. Innymi słowy – nie prosisz, nie oczekujesz, tylko żyjesz w świadomości posiadania.
Na przykład:
według Prawa Przyciągania – „przyciągam miłość, bo wysyłam w świat miłość”;
według Prawa Założenia – „jestem w szczęśliwym związku”, i dlatego taki związek pojawia się w moim doświadczeniu.
Mimo tych różnic, sedno obu praw jest to samo:
👉 to, czym emanujesz – to dostajesz.
Jeśli wibrujesz energią braku (prawo przyciągania) lub czujesz się i zachowujesz jak osoba, której brakuje pieniędzy (prawo założenia) – przyciągasz więcej sytuacji, w których Ci ich zabraknie.
W skrócie:
Prawo Przyciągania mówi o wibracjach,
Prawo Założenia – o stanie bycia.
Ale obie wskazują na ten sam kierunek: wszystko zaczyna się w Tobie.
Prawo Przyciągania – współpraca z Wszechświatem
Prawo Założenia – to Ty jesteś Wszechświatem
To, moim zdaniem, najciekawsza różnica między tymi dwiema koncepcjami.
W Prawie Przyciągania mówi się często: „Poproś Wszechświat, a on ci to da.” Brzmi to pięknie, prawda? Wiele osób modli się, wizualizuje, afirmuje i czuje wdzięczność, wierząc, że Wszechświat im „odpowie”. To taka alternatywa dla wiary w Boga (koncepcja religii) – po prostu zamiast dziękować Bogu / Jezusowi, dziękujemy Wszechświatowi. I często to się sprawdza – bo prawo rezonansu rzeczywiście działa.
Przykład?
Chcesz nowej pracy, więc wysyłasz intencję, utrzymujesz pozytywne nastawienie, zauważasz możliwości, spotykasz kogoś przypadkiem… i wszystko układa się jak puzzle. Wydaje się, że Wszechświat Ci pomógł.
Neville Goddard zdaje się mówić:
„Nie proś Wszechświata. Ty jesteś Wszechświatem.”
W Prawie Założenia nie ma zewnętrznej siły, do której wysyłasz prośby. Nie istnieje nic poza Tobą – bo cały świat jest projekcją Twojej świadomości. Ludzie, zdarzenia i okoliczności są jak hologram, odbicie Twojego wewnętrznego stanu.
Nie oznacza to pychy ani braku pokory – to głębokie zrozumienie, że świat nie dzieje się Tobie, tylko z Ciebie.
Nie musisz błagać, czekać ani przekonywać „Wyższej Siły”. Wystarczy, że zmienisz swoje założenie o sobie i o rzeczywistości.
Dla wielu osób to podejście bywa trudne do przyjęcia, bo wymaga całkowitej odpowiedzialności. W Prawie Przyciągania można jeszcze „współpracować” z Wszechświatem, ale w Prawie Założenia – nie ma już kogo prosić. Tu wszystko jest w Tobie i wszystko zależy od Ciebie.
Prawo założenia jest dla tych bardziej odważnych 😉
SELF-CONCEPT – brakujące ogniwo
Trzecia różnica dotyczy pojęcia, które w naukach Neville’a Goddarda jest absolutnie kluczowe: self-concept, czyli obraz siebie.
To sposób, w jaki postrzegasz siebie w relacji do świata, Twoja wewnętrzna tożsamość. Nie chodzi o chwilowe myśli, ale o głębokie WEWNĘTRZNE przekonania typu:
„Zasługuję”, „Mam szczęście”, „Ludzie mnie wspierają”, „Pieniądze łatwo do mnie przychodzą”.
W Prawie Przyciągania mówi się głównie o pozytywnych myślach i emocjach, natomiast w Prawie Założenia kluczowe jest to, kim jesteś w swojej świadomości.
Nie wystarczy powtarzać „jestem bogata”, jeśli w głębi czujesz się osobą, której „nigdy nie wystarcza”. Zmieniasz więc nie tylko myśli, ale cały obraz siebie.
Jeśli Twój self-concept mówi:
„Jestem osobą, która zawsze ma szczęście” – świat to potwierdzi.
Jeśli natomiast czujesz się „tą, której nic nigdy nie wychodzi” – a zatem jesteś mocno osadzona w roli ofiary, to dla przykładu – Twoje afirmacje nie przejawią się tak szybko, jak byłoby to w pierwszym przypadku.
Prawo Założenia uczy: Twoja rzeczywistość zawsze dopasuje się do tego, kim wierzysz, że jesteś.
Vadim Zeland – pomost między światami
Ciekawostką jest, że Vadim Zeland, autor „Transerfingu Rzeczywistości”, w pewnym sensie łączy obie te teorie.
Z jednej strony mówi, że świat działa jak lustro, które odbija Twoje myśli i stany emocjonalne (czyli jak Prawo Przyciągania),
a z drugiej – że możesz przesuwać się między równoległymi liniami życia w zależności od tego, jaką wersję siebie wybierzesz (czyli jak Prawo Założenia).
Sama działam podobnie. Nie zamykam się w jednym systemie, bo widzę, że w wielu kwestiach chodzi o to samo.
Różne nazwy, różne słowa – a sens pozostaje wspólny.
Wielu nauczycieli duchowych / coachów manifestacji pragnie mieć „jedyną skuteczną metodę”. Ale prawda jest taka, że działa to, co uznasz za działające.
Jak mówi jedno z Praw Huny:
„Świat jest taki, jaki myślisz, że jest.”
I to jest najpiękniejsze – że moc ostatecznie jest naprawdę w Tobie.
Bez względu na to, czy wolisz myśleć o „współpracy z Wszechświatem”, czy o „byciu samym Źródłem”, jedno jest pewne: Twoja uwaga jest kluczem.
Tam, gdzie kierujesz myśli, emocje i energię – tam tworzysz.