Bóg, który zapomniał, że jest Bogiem – TO TY

Im bardziej chcesz… tym bardziej nie dostaniesz.
Tak właśnie działa energia.
Kiedy napierasz na coś swoją energią, to dla równowagi TO COŚ musi się odsunąć.
Bo Wszechświat zawsze (wbrew pozorom) dąży do równowagi.
Nadmierny potencjał według Vadima Zelanda

Twoje myśli i emocje to energia. Kiedy czemuś nadajesz zbyt duże znaczenie, zaczynasz tworzyć nadmierny potencjał energetyczny. A Wszechświat nie lubi takich anomalii – więc natychmiast działa, by ten nadmiar zneutralizować.

Przykład:

Jeśli bardzo, bardzo chcesz dostać pracę i uzależniasz swoje poczucie własnej wartości (albo swoje „być albo nie być”) od tego, czy ją dostaniesz – tworzysz napięcie.

(jest to napięcie prawda? znasz to uczucie i wiesz, że słowo NAPIĘCIE jest dobrym słowem określającym to co czujesz w takiej sytuacji)

Pracę stawiasz na piedestale, a siebie zaniżasz. W efekcie:

  • możesz się blokować psychicznie,
  • zachowywać się nienaturalnie,
  • a sytuacja może się „sama” posypać.

To nie jest „kara” – to tylko równoważące siły, które dążą do balansu. Im większy nacisk i emocjonalna przesada, tym większe prawdopodobieństwo, że TO SIĘ NIE UDA.

Innym dobrym przykładem będzie sytuacja,  gdy on czy ona tak bardzo Ci się podoba, że sama myśl o tym, że moglibyście nigdy nie być razem, z automatu czyni Twoje życie mało atrakcyjnym. 

 

 

Jak rozpoznać nadmierny potencjał?

  • Poświęcasz temu większość swojej uwagi i myśli.
  • Uważasz, że bez tego nie możesz być szczęśliwy/a.
  • Masz poczucie braku lub walki o coś.

 

Co robić?

Obniż wartość / znaczenie. Daj sobie prawo do tego, czego pragniesz – ale nie uzależniaj od tego swojego szczęścia / poczucia własnej wartości / HUMORU.

Pragnienie tak, zależność – nie.

 

 

Gdy tylko wycofasz się energetycznie z tego tematu (przestaniesz na nim skupiać swoją uwagę TAK MOCNO i TAK BARDZO) – wtedy zrobisz przestrzeń na to, aby to rzeczywiście do Ciebie przyszło. 

Cytując klasyka:

Miej wyrąbane, a będzie Ci dane…

 

Kiedy stawiasz KOGOŚ / COŚ na piedestale, automatycznie siebie stawiasz niżej.

To jest niby proste i oczywiste, a jednak ciągle to robisz… 

Za każdym razem, gdy myślisz, że coś jest PONAD TOBĄ. 

Czyli np. martwisz się o pieniądze (stawiasz je wyżej od siebie i dajesz im władze np. nad Twoim nastrojem), martwisz się o zdrowie (uważasz, że ten temat jest ponad Tobą i sobie nie poradzisz), SP (specific person – konkretna osoba) – uzależniasz od niej swój humor, działanie i decyzje, czyli oddajesz kontrolę nad sobą.

I za każdym razem, kiedy to robisz – odbierasz sobie całą moc sprawczą. 



 

I tu pojawia się wewnętrzny paradoks.

Z jednej strony oddajesz władzę – komuś lub czemuś. Jakbyś mówił(a):
„Masz, weź moje poczucie własnej wartości, moje decyzje, moje emocje. Rządź mną. Decyduj, czy dzisiaj czuję się dobrze, czy źle.”
Z drugiej strony – masz pretensje, że ta osoba, ta sytuacja, ta rzecz faktycznie zaczyna to robić.

Dlaczego tak się dzieje?

Problem polega na tym, że nie widzisz, że to naprawdę była Twoja decyzja.
To Ty się zgodziłaś. To Ty pozwoliłeś. To Ty dałaś temu większą moc niż sobie.
Nikt Cię nie zmusił – Ty to wybrałaś poprzez swoje myśli.

Każda myśl, że jesteś niewystarczająca.
Każde zdanie w stylu: „Nie dam rady”, „Nie zasługuję”, „To nie dla mnie” – to mały akt UMNIEJSZANIA SOBIE.
To moment, w którym stawiasz siebie niżej, niż powinnaś.

I wtedy cały Wszechświat mówi:
„Skoro tak mówisz… niech się stanie według Twojego słowa.”

Bo jak mówisz – tak masz.
Jak czujesz – tak tworzysz.

I to właśnie jest sedno manifestacji.

Twoje głębokie, wewnętrzne przekonanie, kim jesteś – i czy dajesz sobie prawo, by mieć to, czego pragniesz.

Ty jesteś tym, który mówi:
„To jest dla mnie możliwe.”
Albo:
„To się nigdy nie wydarzy.”

Ty wybierasz, czy trzymasz się życia, które Cię pomniejsza – czy wracasz do swojej pierwotnej mocy.

Bo póki co… jesteś Bogiem, który udaje, że nim nie jest. 

Twoim zadaniem, teraz tu na Ziemi – jest przypomnieć sobie KIM NAPRAWDĘ JESTEŚ.

 

Jaki Bóg mówiłby: „Nie dam rady”?
Jaki Bóg wierzyłby, że coś z nim jest nie tak?

No właśnie. A jednak Ty tak robisz.

21 września weszliśmy w Nowy Rok Numerologiczny.

Za trzy miesiące kończy się kolejny rok kalendarzowy…

To naprawdę dobry moment, aby jeszcze raz uwierzyć w siebie – tylko tym razem na poważnie.

Pomóż tworzyć więcej takich treści ⤵️