Gotowe na Wszystko, ale nie na rolę ofiary

Kiedy Gabrielle Solis miała kłopoty finansowe i nie stać jej było na naprawę kanalizacji – „pożyczyła” TOI TOIa z pobliskiej budowy i z klasą wróciła do codziennego życia.

Kiedy Lynette Scavo zauważyła, że jej mąż nie wywiązuje się z obowiązków domowych, nie marudziła i nie płakała w kącie – zamiast tego wypuściła szczura w salonie, który miał być dowodem na to, jak bardzo mają brudno.

A Susan Mayer? Gdy odkryła, kto jest jej biologicznym ojcem i usłyszała: „Nie chcę cię znać”, nie schowała się pod kocem. Postanowiła, że się tak łatwo nie podda i nie pozwoli ojcu odejść po raz drugi.

Swego czasu bardzo lubiłam serial „Gotowe na wszystko”. Prawdopodobnie dlatego, że główne bohaterki – mimo chaosu, zdrad, śmierci, bankructw i wewnętrznych dramatów – zawsze wybierały działanie zamiast użalania się nad sobą.

Każda z nich wiele razy miała moment, w którym mogła się poddać. Ale nie robiła tego. I choć ich rozwiązania były czasem szalone, ekstremalne albo po prostu śmieszne – były dalekie od bierności.

Z dzisiejszej perspektywy widzę to wyraźnie: one nigdy nie były ofiarami. One kreowały swoją rzeczywistość wg własnych zasad.
A to dwie zupełnie różne energie, które dają odmienne rezultaty.

I o tym będzie dzisiejszy artykuł.

 
Rola ofiary vs. Rola kreatora – w której jesteś Ty?

Być może nie biegasz z TOI TOIem pod pachą ani nie myślisz o wypuszczeniu szczura w salonie, ale… jak reagujesz, gdy życie rzuca Ci kłody pod nogi?
Czy czekasz, aż „ktoś coś zrobi”? Czy raczej pytasz: „Co ja mogę z tym zrobić już teraz?”

Spójrz:

Rola ofiary

Rola z pozycji kreatora

„Dlaczego to znowu mnie spotyka?”

„Czego ta sytuacja ma mnie nauczyć?”

„Oni mnie nie wspierają”

„Jak mogę sama sobie dać wsparcie?”

„Nie mam wyjścia”

„Jakie mam opcje, choćby niewygodne?”

„Zasługuję na więcej, ale świat mi nie daje”

„Tworzę swoją rzeczywistość”

„Czekam, aż energia się zmieni”

„To ja jestem energią”

 

Zatrzymaj się tu na chwilę.
Nie chodzi o to, żeby się oceniać.
Chodzi o to, żeby zauważyć, z której energii działasz najczęściej. Bo z tej energii też… manifestujesz.

 

„To nie moja wina” – to najgroźniejsze kłamstwo Twojego ego

Rola ofiary ma jedną supermoc: zdejmuje z nas odpowiedzialność.
Nie muszę nic zmieniać, skoro to „oni zawinili”. Nie muszę wychodzić ze strefy komfortu, skoro „świat jest niesprawiedliwy”.

Tylko że ta supermoc… jest też superpułapką.

Bo kiedy w kółko powtarzasz sobie:

„Nie mam wpływu, to przez nich, to przez system, to przez dzieciństwo” –
to Twój wewnętrzny GPS zaczyna prowadzić Cię jak marionetkę, której sznurki trzyma cały świat, tylko nie Ty – i wystarczy byle kryzys, byś znów się posypała. Czasami jedna wiadomość albo jedna odmowa – i już jest po Tobie.

 

Zamiast tworzyć swoje życie – reagujesz na świat zewnętrzny i niejednokrotnie walczysz z nim, co przypomina walkę z wiatrakami.

Tymczasem życie nie polega na ucieczce od odpowiedzialności.
Polega na zrozumieniu, że wszystko zaczyna się we mnie. I że mam wybór – każdego dnia.

Neville Goddard mówił: ŚWIAT JEST TOBĄ WYPCHNIĘTYM NA ZEWNĄTRZ. To znaczy, że cały świat i ludzie wokół Ciebie jedynie reagują na Twoją energię i zachowują się zgodnie z sygnałem, jaki im wysyłasz.

I jeśli jest to energia ofiary, to zawsze – w taki czy inny sposób zmaterializujesz sobie kata. Te dwie osobowości wyczuwają się na kilometr i przyciągają jak magnes. 

Dlatego im szybciej zdecydujesz się przejąć odpowiedzialność za swoje życie i przestaniesz szukać winnych – tym szybciej zaczniesz mieć realny wpływ na to co Cię spotyka.

 

Dieta Mentalna bohaterek z Wisteria Lane

Wyobraź sobie, że każda Twoja myśl to kęs jedzenia.
Jeśli karmisz się lękiem, żalem, wstydem i bezsilnością – to tak, jakbyś dzień w dzień zjadała spleśniały chleb i popijała go zgorzkniałym mlekiem.

Gabrielle, Lynette, Susan i Bree mówiły do siebie i o sobie mniej więcej w ten sposób:
🟢 „Okej, życie mi przywaliło, ale ja jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa.”
🟢 „Nie wiem jak, ale znajdę sposób.”
🟢 „Zasługuję na coś więcej. I znajdę to.”

To jest właśnie dobrze utrzymana dieta mentalna. To Twój wybór, czym karmisz swój umysł; nawet jeśli wszystko wokół mówi Ci: „Nie dasz rady”, to TWOIM zadaniem jest powiedzieć: NO TO PATRZ.

TUTAJ MOŻESZ WESPRZEĆ STRONĘ I BLOGA
 
Jak manifestować, kiedy jesteś w energii ofiary?

(Krótka odpowiedź: nie da się.)

Manifestacja to nie jest magiczne zaklęcie wypowiedziane z kanapy.
To rezonans. Energia, którą wysyłasz. A jeśli wysyłasz:

Świat jest zły, życie mnie krzywdzi, inni mają lepiej”
to dokładnie taką rzeczywistość przyciągasz.

Pamiętaj – Wszechświat reaguje na Twoją energię.
I jeśli jesteś osobą, która ciągle odgrywa rolę ofiary, to nawet najlepsze afirmacje (w które i tak nie wierzysz), kryształy czy mapa marzeń niewiele pomogą.

Bo Ty nie wierzysz.

Nie wierzysz, że możesz coś naprawdę zmienić, że masz wpływ na to czego doświadczasz. Za to bardziej wierzysz w swoją krzywdę.

Tulisz ją jak starego misia – znajomego, choć już dawno przestał dawać Ci ciepło. Zamiast puścić – karmisz się wspomnieniami, pretensjami i opowieściami, które tylko umacniają mur między Tobą, a Twoją mocą.

Więc zanim następnym razem pomyślisz, że Twoje afirmacje nie działają – wróć do siebie. Do tej prawdy: „To ja jestem mocą. To ja kreuję moje życie.”

 

Gotowa na więcej? Zostaw za sobą rolę ofiary raz na zawsze.

Jeśli czujesz, że temat dotyczy Ciebie, jeśli masz dość odtwarzania tej samej energii porażki i czekania, aż coś się zmieni – zapraszam Cię na nadchodzący Kurs mój kurs „

„WYJDŹ Z ROLI OFIARY I OBUDŹ SWOJĄ MOC”, który rusza 8 maja.
Czeka Cię transformacja: połączymy pracę nad self-conceptem, dialogiem wewnętrznym i tworzeniem życia z pozycji mocy.

Bo Ty też jesteś gotowa na wszystko. Tylko jeszcze w to nie wierzysz.

KURS RUSZA 8 MAJA
KLIKNIJ I POZNAJ SZCZEGÓŁY