Bez kategorii

HO’OPONOPONO – odpowiedzialność

Co jakiś czas wspominam o jednej z moich ulubionych metod uzdrawiania (nie tylko ciała, ale też duszy) hawajskiej metodzie – Ho’oponopono. Dziś chciałabym omówić jaką rolę odgrywa w tym przypadku przejęcie całkowitej odpowiedzialności za zewnętrzne wydarzenia na siebie.

Dla tych, którzy z tematem spotykają się po raz pierwszy, krótko przypomnę o czym mowa. W największym skrócie praktykowanie Ho’oponopono, polega na wypowiadaniu w myślach, czterech wysokowibracyjnych zwrotów: PRZEPRASZAM, PROSZĘ WYBACZ MI, DZIĘKUJĘ, KOCHAM CIĘ. Słowa te należy wypowiadać bez przerwy, im częściej i dłużej, tym lepiej.

Efekty, jakie można w ten sposób uzyskać, często są zaskakujące. Od uzdrowienia fizycznego (nawet z nieuleczalnych chorób), po samoistne naprawianie się problemów osobistych, finansowych i jakichkolwiek innych. Ho’oponopono oczyszcza to co jest złe i szkodliwe W NAS. Często przed samym uzdrowieniem danej sytuacji, występują skutki uboczne, takie jak złe samopoczucie czy pogorszenie się danej sprawy.

Teorii na temat tego, dlaczego metoda ta działa jest całe mnóstwo. Książek także znajdziemy sporo, nawet na polskich rynku. Myślę, że w każdej z teorii jest ziarno prawdy, natomiast ja przyjęłam własną, o której nigdzie nie czytałam.
Jest ona bardzo prosta – wszystkie cztery zwroty mają pozytywną i wysoką wibrację (energię). Kiedy dana osoba przez cały czas wypowiada słowa o wysokiej wibracji, sama wznosi się na ten sam poziom. Mając wysokie wibracje przyciągamy do siebie wszystko co dobre i zdrowe, a odpychamy to co złe i szkodliwe. Dlatego ciało zdrowieje, a problemy rozwiązują się. Takie są następstwa emanowania wysokimi wibracjami, po prostu. 
Dlatego też Ho’oponopono nie działa, kiedy stosuje się je tylko przez jeden dzień lub na przykład 10 minut dziennie. Aby NA STAŁE zmienić negatywną sytuację, musisz być „na” wysokich wibracjach znacznie dłużej.

Niezależnie jednak od tego, jaką kto ma teorie i w co wierzy, najważniejsze jest to, że Ho’oponopono po prostu działa.

 

W książce „Zero Ograniczeń” autorstwa Joe Vitale, możemy przeczytać o teorii dr Hew Lena, który odegrał bardzo ważną rolę w upowszechnieniu tej metody nie tylko w Ameryce, ale i na całym świecie.
Istotnym elementem jego teorii, jest przejęcie na siebie odpowiedzialności za sytuację, jaką chcemy uzdrowić. Przytoczę kilka cytatów z wspomnianej książki, które przybliżą wam, co miał na myśli.

„Jeżeli jest ktoś, kogo nie lubicie, to znaczy, że sami stworzyliście tę sytuację. To, że tworzycie własną rzeczywistość, oznacza, że sprowadziliście do swojego życia również tę osobę.”

Jeżeli rozumiemy na czym polega Prawo Przyciągania oraz przyjmujemy za fakt to, że jesteśmy kreatorami własnego życia, to niemądrym byłoby uznać, że jest inaczej, prawda?

„-A więc twierdzisz, że jeśli mam z kimś problem, to nade mną, a nie nad nim trzeba popracować? – Jeżeli masz z kimś problem, ta sprawa dotyczy ciebie, nie jego! — odpowiedział doktor Hew Len. —
To działa tak: pojawia się wspomnienie, a ty na nie reagujesz. To jest twój problem. On nie ma nic wspólnego z drugim człowiekiem.”

To również ma sens.
Nie możemy powiedzieć, że ktoś nas zdenerwował. To my się zdenerwowaliśmy.
Inna osoba na naszym miejscu może zareagowałaby zupełnie inaczej.
Jeżeli zdenerwowaliśmy się, to znaczy, że COŚ W NAS zostało boleśnie dotknięte.
W NAS.

Czyli jeśli chcemy uleczyć jakąś relację, lub człowieka, który pojawił się na naszej drodze (sami tę osobę sprowadziliśmy do swojego życia) to bierzemy odpowiedzialność za tę sytuację NA SIEBIE i leczymy SIEBIE.
W ten przedziwny sposób, sytuacja zostaje naprawiona, a ktoś uzdrowiony.
Zmieniamy świat zewnętrzny, poprzez zmianę naszego świata wewnętrznego.
Właśnie w ten sposób dr Hew Len uzdrawiał innych.
Brał na siebie odpowiedzialność za czyjąś chorobę i uzdrawiał siebie.
Taką taktykę zastosował w przypadku psychicznie chorych przestępców na oddziale o zaostrzonym rygorze. W ciągu dwóch lat wszyscy pacjenci wyzdrowieli, a odział został zamknięty.
Więcej na temat tej historii możesz przeczytać TUTAJ.

„Kiedyś pewna kobieta powiedziała mi: „Zastanawiam się, czy nie wyjechać do Nowego Jorku. Tam będę miała lepsze szanse”. Wtedy usłyszałem Boską Moc: „Nieważne, gdzie ona pojedzie, jej problemy pojadą razem z nią!”.

Znacie to?
Ten motyw często widać w związkach.
Ludzie myślą, że ich nieudane małżeństwo czy związek to wina partnera i że kiedy go zmienią, to wszystko magicznie się ułoży. Jakież wielkie jest ich zdziwienie, gdy kolejny partner okazuje się być niezwykle podobny do pierwszego, a problemy zaczynają się powtarzać.
Dzieje się tak dlatego, ponieważ uzdrowienia wymaga nasza dusza i tylko w ten sposób jesteśmy w stanie wpłynąć na to, co dzieje się na zewnątrz.

 

Stosując zatem Ho’oponopono i chcąc naprawić jakiś problem, czy wpłynąć pozytywnie na zachowanie drugiej osoby, warto zadać sobie następujące pytania:

CO JEST TAKIEGO WE MNIE, ŻE TA SYTUACJA MNIE SPOTYKA?
CO JEST TAKIEGO WE MNIE, ŻE ON TAK SIĘ ZACHOWUJE?
CO MUSZĘ W SOBIE JESZCZE UZDROWIĆ, ABY TA SYTUACJA SIĘ ZMIENIŁA?

Metoda Ho’oponopono jest niezwykle prostą, a jednocześnie skuteczną techniką uzdrawiania i zachęcam was wszystkich do jej regularnego praktykowania.
Wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby wszyscy ludzie na Ziemi powtarzaliby w myślach cztery wysokowibracyjne słowa jednocześnie?
Wibracja Ziemi zostałaby natychmiast podniesiona.
To oznacza, że na świecie byłoby mniej cierpienia – mniej wojen, mniej chorób, mniej nienawiści, a więcej miłości.
Każdy człowiek czułby się lepiej.
Prawdopodobnie moment, w którym wszyscy ludzie na Ziemi jednocześnie stosują Ho’oponopono jest mało realny, jednak proces uzdrawiania na wielką skalę, już się rozpoczął.
Powiem więcej – każdy z nas może przyczynić się do jego rozpowszechniania.

Opowiem wam co zrobiła moja bliska znajoma, która jest dentystką i jaki miało to wpływ na innych. Kiedy ostatnio rozmawiałyśmy, opowiedziała mi o swojej pacjentce, która poza poradą dentystyczną, przyszła również po poradę psychologiczną (moja znajoma jest Mistrzowską 11 + 9 z dnia urodzenia – obie liczby powodują silną potrzebę pomagania ludziom na szeroką skalę oraz przyciągania ludzi, którzy mają problemy i szukają pomocy).
Pacjentka otrzymała wypisaną receptę.
A na niej słowa:
„HO’OPONOPONO. PRZEPRASZAM, PROSZĘ WYBACZ MI, DZIĘKUJĘ, KOCHAM CIĘ.”
Byłam naprawdę wzruszona, kiedy mi o tym powiedziała, ponieważ ta pacjentka rzeczywiście otrzymała receptę na swoje problemy.
To czy z niej skorzysta, to już inna sprawa – natomiast jeśli to zrobi, a później opowie o Ho’oponopono innym…

A jeśli moja znajoma przy każdej podobnej sytuacji zachowa się w ten sam sposób? A co, jeśli ten artykuł przeczyta kilkunastu lekarzy różnych specjalizacji i zaczną oni stosować tę samą metodę…?
Rozumiecie już?
Morrnah Nalamaku Simeona – dr Hew Len – Joe Vitale – ja – moja znajoma – jej pacjentka – jej znajomi.

A tak naprawdę:
Morrnah Nalamaku Simeona (+ jej uczniowie i pacjenci) – dr Hew Len (+ jego uczniowie, pacjenci i klienci) – Joe Vitale ( + wszyscy ludzie do których dotarł poprzez swoje publikacje) – ja (+ wszyscy ludzie do których dotarłam prywatnie oraz za pomocą moich publikacji; wszyscy czytający ten artykuł) – moja znajoma dentystka ( + jej bliscy i pacjenci) – pacjentka ( + jej bliscy) itd…

To jest proces, który już trwa i każdy z was może dołożyć swoją cegiełkę do tego, by wibracja Ziemi podniosła się oraz byśmy (jako całość) doświadczali więcej miłości, a mniej cierpienia.
Więcej zdrowia, a mniej chorób. Więcej przebaczenia, a mniej wojen.
Byśmy mieli realny wpływ na to, jak wygląda ten świat.
Bierzcie się do roboty! 🙂

Polecam grupę na facebooku, która łączy osoby praktykujące metodę Ho’oponopono. 

HO’OPONOPONO – MOJA PRAKTYKA