Bez kategorii

RÓWNOWAGA W ZWIĄZKU I EGOIZM W MIŁOŚCI

Każdy z nas zasługuje na miłość oraz udany związek.
Niestety nie ma w szkołach przedmiotu, który uczyłby jak tworzyć szczęśliwe związki oraz jak unikać tych toksycznych. Często wychowujemy się w rodzinach, które z takich czy innych powodów, nie zapewniły nam tego, co jest potrzebne, by iść przez życie z podniesioną głową, wyliczając serię swoich niesamowitych osiągnięć. Nie ma też sensu obwiniać rodziców, bo oni do takich szkół także nie chodzili.

Jedynym sposobem, aby osiągnąć sukces w jakiejkolwiek dziedzinie życia, w tym również w związkach, jest zdobycie potrzebnej wiedzy samodzielnie, a następnie zastosowanie jej we własnym życiu.

Dzisiaj podzielę się z wami wiedzą, na temat dość istotnego elementu, jaki jest potrzebny do tego, by tworzyć i UTRZYMAĆ pozytywną relację z partnerem.

 

 

Aby związek dwojga ludzi prawidłowo funkcjonował, musi być w nim UTRZYMANA równowaga.
Każdy się z tym zgodzi, nie ma tu nic odkrywczego. Jednak co to dokładnie znaczy? Jaka równowaga? Równowaga energetyczna. Kiedy zostaje zaburzona – związek (miłosny, przyjacielski, rodzicielski, w pracy) zaczyna popadać w tarapaty.

Kiedy jeden z partnerów kocha “bardziej”, a drugi kocha “mniej”.
Kiedy jednego jest “więcej” i to on stara się bardziej, a drugiego jest “mniej” i on prawie w ogóle się nie stara. Jeden goni za drugim, bo ten – zdaje się, jakby ciągle uciekał.

Znacie to?
To jest brak równowagi energetycznej w związku.

Ten który “kocha za bardzo”, jest tym, który jest uzależniony od miłości i od partnera – omówiłam na czym polega uzależnienie emocjonalne TUTAJ.
Do tego miejsca wszyscy wszystko rozumieją i nie powiedziałam nic nowego.

Teraz czas na małą wisienkę na torcie tamtego wpisu, ponieważ wyjaśnię coś, o czym prawie nikt nie wie i czego prawie nikt nie rozumie. A to właśnie ZROZUMIENIE jest tutaj kluczem. 

Kto z was zgodzi się z tym, że OSOBA, KTÓRA KOCHA “BARDZIEJ” TAK NAPRAWDĘ JEST EGOISTĄ?

Być może większość z was zacznie teraz zaprzeczać.
Jak to? – powie osoba, której zawsze w związku jest więcej, która zawsze kocha mocniej…
Przecież to ja kocham bardziej, ja daję więcej czasu i uwagi, to ja się bardziej poświęcam, ja daję więcej prezentów, ja więcej wkładam w ten związek, ja się bardziej martwię, ja ja ja !!! To on niczego od siebie nie daje! To on jest egoistą, a nie ja!

Niestety, ale nie jest to prawdą.
Pytanie, które należy postawić osobie, która daje od siebie tak dużo, która godzi się na rzeczy, na które normalnie by się nie zgodziła, która często w takim związku sama się upokarza, i która tak bardzo się dla tego związku POŚWIĘCA, jest następujące: czy ktoś cię o to wszystko prosił?
Po co to robisz…?

 

Czy partner prosił cię o więcej czasu z nim? Czy partner prosił o kolejne spotkanie z tobą (czy to raczej ty nalegałaś..)? Czy partner prosił, byś zrobiła dla niego to, to i jeszcze tamto? A może prosił, byś zrobiła coś ZA NIEGO?


Najlepiej wyjaśnią to konkretne sceny.

 

PRZYKŁAD PIERWSZY:

Kobieta (kochająca “bardziej”): Dlaczego nie odzywałeś się przez 3 dni?
Mężczyzna (kochający “mniej”): Byłem chory, nie mogłem się ruszać i nic mi się nie chciało…
K: Oj… Mogłeś do mnie zadzwonić! Biedny… Przecież bym się tobą zajęła, pomogła ci jakoś… Dlaczego nie zadzwoniłeś?
M: Spoko, dałem radę.
K: Następnym razem do mnie zadzwoń, przecież wiesz, że możesz na mnie liczyć. Zawsze możesz na mnie liczyć. Kocham cię i zaopiekuję się tobą. Martwiłam się, że się nie odzywasz, nie rób tak więcej.


I co tutaj widzimy?
Z POZORU kobieta nie zrobiła nic złego. Kocha swojego partnera i troszczy się o niego.
Kto widzi w jej zachowaniu egoizm?
Pewnie nieliczni.

Ten mężczyzna nie potrzebował pomocy w tej sytuacji. Powiedział, że sobie poradził. Nie prosił o pomoc ani opiekę.
Natomiast to ta kobieta miała POTRZEBĘ zaopiekowania się nim, ponieważ chciała poczuć się POTRZEBA i WAŻNA.
Gdyby on miał potrzebę, żeby ją poinformowac o swojej chorobie, to tak by zrobił. I gdyby ona wtedy mu pomogła – wszystko by było ok.
Tylko, że ona NARZUCAŁA SIĘ ze swoją miłością, a robiła to Z EGOISTYCZNYCH POBUDEK ZASPOKOJENIA WŁASNYCH POTRZEB.
Ona chciała wiedzieć co się z nim działo. Bo ONA się martwiła, ONA miała dyskomfort, nie wiedząc co się z nim dzieje. ONA chciała poczuć się potrzebna. ONA chciała być ważna. ONA. Nie on. Myślała tylko o sobie i o tym co czuła w związku z jego zachowaniem. O nim nie myślała tak naprawdę wcale.

I to jest egoizm.
I zaburzanie równowagi.


PRZYKŁAD DRUGI:

Matka i syn około 20 letni.
Syn wychodzi z domu.

Matka: Weź kurtkę, bo jest zimno.
Syn: Nie, mam bluzę.
M: Weź kurtkę, jest zimno i zmarzniesz.
S: Nie, wystarczy mi ta bluza.
M: Przyniosę ci kurtkę, poczekaj.


Co widzimy na pierwszy rzut oka?
Kochającą matkę.
Jednak po pierwsze jest to nadopiekuńcza matka (syn ma 20 lat, więc jest dorosłym mężczyzną).
A po drugie – znowu narzucanie się z własną miłością.
Syn powiedział wyraźnie, że nie chce kurtki. Więc on jej nie potrzebował.
To matka potrzebowała poczuć się potrzebna.
Nie zauważyła, że jej syn jest już dorosłym człowiekiem i potrafi radzić sobie sam – zamiast zachęcać go do tego, by stawał się samodzielny – uzależnia go od siebie, narzucając swoją pomoc w tak błahej sprawie, jak zabranie kurtki. W sytuacji gdzie ta pomoc jest NAPRAWDĘ ZBĘDNA.
Takim zachowaniem matka wręcz mu szkodzi, bo podważa decyzje syna i sugeruje mu, że nie potrafi on podjąć dobrej decyzji samodzielnie.
Narusza w nim poczucie własnej wartości oraz nie szanuje jego zdania (które jasno wyraził, więcej niż raz!) Być może miał rację i bluza by mu wystarczyła, a nawet jeśli nie – to co z tego? Zmarzłby i zapamiętałby lekcję – następnym razem sam by wiedział, że powinien wziąć kurtkę.

Fakt, że większość matek postępuje zgodnie z tym scenariuszem, nie czyni tej sytuacji zdrową…

 

PRZYKŁAD TRZECI:

Kobieta: Piorę ci ubrania, prasuje, sprzątam, gotuje! Zero wdzięczności!
Mężczyzna: A czy ja cię o to proszę?


Klasyczna sytuacja.
Każdy powie – no tak, biedna kobieta. Ona robi wszystko, a on nic. Niewdzięcznik.
Tylko, że mało kto rozumie, że on byłby bardziej zaangażowany w ten związek, gdyby ona przestała to wszystko robić.
Że on się odsuwa właśnie dlatego, że ona to robi – a ona myśli, że robiąc to – on ją pokocha.
Dochodzi tutaj do zaburzenia równowagi w związku; ona kocha “za bardzo”, za bardzo sie stara.
Narzuca się ze swoim “byciem potrzebną i kochającą”.
A czemu to robi? Nie z miłości. Nie bezinteresowanie. Ona to robi, bo (BŁĘDNIE!) myśli, że dzięki temu dostanie od niego więcej miłości i uwagi, że on doceni, co ona “dla niego” robi. Czyli znowu – myśli tak naprawdę o sobie i robi to DLA SIEBIE. Egoizm.


To czego nie widzi i nie rozumie, to fakt, że osiągnie całkowicie przeciwny efekt do zamierzonego.
Partner zacznie się jeszcze bardziej wycofywać.
Gdyby tylko ona zostawiła to wszystko i zajęła się sobą, zamiast “skakać” nad nim – równowaga energetyczna automatycznie by się wyrównała, i on by “wrócił”.

 

A teraz podam przykład z numerologii.
Kiedy w Portretach Numerologicznych mamy u kogoś Karmiczną 16 (liczba odpowiedzialna za nieudane bądź trudne związki, KARMA RODZINY I ZWIĄZKÓW) to w 80% przypadków razem z tą liczbą, u tej samej osoby mamy zero 6 w Potencjale.
I teraz ja komuś mówię, że ma zero 6 w Potencjale i to oznacza problem z bezwarunkową miłością.
Ta osoba w odpowiedzi mówi, że to niemożliwe.
Że ona potrafi bardzo kochać. Że jej miłość jest ogromna.
Że nikt tak nie kocha jak ona!

 

Uhm… dokładnie w taki sposób jak w trzech przykładach powyżej.
Kocha ZA BARDZO i WARUNKOWO.
EGOISTYCZNIE.

Ona kocha, bo sama chce czuć się kochana. Kocha, bo tak naprawdę sama POTRZEBUJE miłości.
Daje, bo chce dostać. Robi coś, ale nie bezinteresowanie – podświadomie ma w tym swój cel – chce poczuć się ważna, potrzebna, dobra.
Najczęściej taka osoba jest bardzo roszczeniowa i wymagająca w miłości.
Stawia partnerowi warunki, których on nigdy nie spełni.
Kocha za coś i po coś.

I na tym polega Karma 16 – jest to lekcja, która ma nauczyć nas prawdziwej i bezwarunkowej miłości.
Dlatego te związki się nie udają – bo taka osoba właśnie tego nie potrafi.

Nie potrafi kochać bezwarunkowo, nie wie co to w ogóle znaczy.

(bo nikt jej tak nigdy nie kochał i nie nauczył takiej miłości)

A że nie potrafi, widać czarno na białym w Potencjale, w którym mamy zero 6.
I w każdym związku pojawiają się te same problemy, ponieważ taka osoba cały czas nie rozumie, że to co nią kieruje w związku, to jej własny EGOIZM, a nie miłość.

 

Osoba, która kocha “za bardzo” jest tak naprawdę zainteresowana jedynie sobą i swoimi odczuciami.
Nie zastanawia się nad tym co czuje partner, JAK się czuje i czego tak naprawdę mu potrzeba.
Nie szanuje jego odmowy, ani jego granic. Notorycznie te granice przekracza, narzucając się ze swoją “miłością” i złoszcząc się, że on tej “miłości” nie docenia.

Więc raz jeszcze zapytam:

Kto z was zgodzi się z tym, że OSOBA, KTÓRA KOCHA “BARDZIEJ”, TAK NAPRAWDĘ JEST EGOISTĄ?


Mam nadzieję, że dałam wam do myślenia. 
Niech was jednak nie zwiedzie myśl, że skoro kochający “za bardzo” jest egoistą, to “poszkodowany” jest ten, który kocha “mniej”.
Raz jeszcze przypomnę – toksycznych (nieudanych) związków nigdy nie tworzy jedna osoba.
Odpowiedzialność leży po obu stronach.


Premiera mojego nowego Kursu PRZYCIĄGNIJ SWOJĄ BRATNIĄ DUSZĘ już w piątek, ale dla “kochających za bardzo” mam jedną radę, taką na “już” – ZRÓB KROK DO TYŁU. Jeżeli chcesz, by partner nie uciekał od ciebie, jeżeli chcesz, by się trochę przybliżył – to co musisz zrobić, to odsunąć się.
Zrozum koncepcję – jest ciebie za dużo. Kochasz za bardzo.
I w tym problem. Nie ma równowagi, która jest tu potrzebna.
Jeżeli sie odsuniesz – równowaga się zwiększy.
A tym samym relacja się poprawi.

 

Nie jest sztuką przyciągnąć miłość do swojego życia, kiedy ma się odpowiednią wiedzę i zna odpowiednie techniki w oparciu o prawo przyciągania i działanie podświadomości. Jednak co z tego, że z pomocą mojego Kursu uda wam się przyciągnąć wymarzonego partnera, jeśli za chwilę go stracicie, tak jak dwóch poprzednich?
Właśnie dlatego w Kursie znajdziecie także informacje o tym, co dokładnie należy zrobić, aby wyjść z tego zamkniętego koła, aby przestać uzależniać się od miłości i partnera, czyli co należy zrobić, aby on przestał uciekać.

 

I na koniec – nie jest tak, że uciekającym zawsze jest mężczyzna – czasami jest na odwrót i to on kocha bardziej. Jednak jak wynika ze statystyk – uzależnionych od miłości jest zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn.